Proślice

Reagując na zgłoszenie dotyczące innego psa błąkającego się w miejscowości Proślice trafiliśmy na Bruna. Był jednym z pięciu psów utrzymywanych przez rodzinę, a ze względu na wyraźne oznaki choroby i koszmarne warunki, w jakich przebywał został właścicielowi czasowo odebrany. W sprawie jego oraz czwórki pozostałych psów toczy się postępowanie karne.
Mimo to udało się odpiąć kolejny łańcuch – takie momenty zawsze są dla nas ważne. Choć to tylko urywek pracy i doskonale wiemy, ile działań było przed i ile jeszcze czeka nas po, moment zabrania psa z tak szkodliwego otoczenia nieuchronnie ciśnie na usta pocieszające słowa: „już dobrze, będzie dobrze”. Kolejny zerwany łańcuch.

Dzięki bardzo sprawnej reakcji ze strony urzędników i Burmistrza UM w Byczynie decyzja o odebraniu psa została wydana niezwłocznie i Bruno bardzo szybko trafił do nas, skąd od razu pojechaliśmy dalej, do lecznicy weterynaryjnej.

Wyniki badań krwi okazały się być bardzo złe. Niektóre wskaźniki wielokrotnie (!) przekroczone wskazywały na poważne problemy z wątrobą i nerkami. Od razu rozpoczęte zostało leczenie, Bruno otrzymał całe mnóstwo leków, a do tego wątrobową dietę weterynaryjną. 

Mieliśmy sporo problemów z leczeniem Bruna, ponieważ przez długi czas prawie wcale nie chciał jeść. Dodatkowo strach potęgował problemy z apetytem, przez jakiś czas więc Bruno zjadał ledwie odrobinę mokrej karmy wymieszanej z lekami. Z czasem nie tylko jadł chętniej, ale przede wszystkim zaczął cieszyć się na nasz widok i chętnie wychodzić na spacery. Krótkie, bo wciąż był to pies w bardzo złym stanie fizycznym.

W połowie sierpnia, jak co dzień po południu, zaglądając do psów zobaczyłam, że Bruno leży na boku. Nie podniósł się kiedy podeszłam – okazało się, że nie żyje. Jeszcze rano wszystko wyglądało dobrze, wydawało się, że Bruno powoli wraca do zdrowia, aż nagle wszystko urywa się w tak straszny sposób. 

Nie wiemy jeszcze co się stało, czekamy na wyniki sekcji.

Mimo to formalnie sprawa jest w toku, wkrótce odbędzie się rozprawa sądowa. Wtedy też okaże się co z pozostałymi psami należącymi do byłego już właściciela Bruna.

Dla niego jednak nie ma to już znaczenia. Zdążyliśmy dać mu tylko miesiąc życia bez łańcucha, tylko kilkadziesiąt spacerów. Miał resztę życia spędzić na kanapie, rozpieszczany po tym, co przeszedł. Nie zdążył.
Jeżeli to, co robimy uważasz za sensowne, wesprzyj naszą działalność przekazując darowiznę. Pamiętaj, że działamy wyłącznie dzięki wsparciu osób takich jak Ty, i w naszej organizacji cenna jest każda złotówka. Bądź częścią tego co robimy dokładając stój udział!

20 sierpnia 2016

Bruno

Reagując na zgłoszenie dotyczące innego psa błąkającego się w miejscowości Proślice trafiliśmy na Bruna. Był jednym z pięciu psów utrzymywanych przez rodzinę, a ze względu na […]